-To ja z tobą rozmawiałem-Przeszedł mnie dreszcz gdy usłyszałem głos który jeszcze chwilę temu słyszałem w słuchawce.
Spojrzałem na niego tępym wzrokiem. Nie docierało do mnie za dużo z tego co mówił. Potem pamiętam tylko to że wsiadłem z nim do samochodu.
Byliśmy na komisariacie policji. Siedziałem przy stoliku. Na przeciwko mnie siedział jakiś gościu. Podobno psycholog. Nie słuchałem ich. Starałem się odpowiadać na pytania.
-No przecież mówię, że nie mam żadnej rodziny!- ścisnąłem w ręku kubek z zimną już kawą.
-W związku z tym zostaniesz umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Kolejny raz zaczęło dzwonić mi w uszach. Nic więcej nie powiedziałem. Nie wiem co działo się później. Chyba zasnąłem. Obudził mnie policjant. Spałem na kanapie na komisariacie.
-Wstawaj. Musimy jechać po twoje rzeczy.
I znowu dobiła mnie smutna rzeczywistość. Nie mam rodziców. Jestem sierotą. Moje oczy natychmiastowo zrobiły się mokre. Nie. Nie będę płakać. Ja nie płaczę.
Poszedłem za funkcjonariuszem. Znów wsiedliśmy do tego samochodu. Zamknąłem oczy. Nie uronię ani jednej łzy.
Wpadłem do domu jak burza.
~Chcę stąd wyjść jak najszybciej.
Wszedłem po schodach do mojego pokoju. Zdjąłem wielką walizkę leżącą na szafie i zacząłem pakować do niej ubrania. Nie było ich tak dużo. Zmieściłem wszystkie. Wziąłem jeszcze sportową torbę spakowałem do niej wszystkie rzeczy które chciałbym mieć ze sobą. Rodzinne zdjęcie, mangi i płyty. Podszedłem do biurka wziąłem do ręki skarbonkę. Tak właściwie słoik z dziurką w nakrętce z naklejką z napisem B.A.P.
~Nie pojadę~pomyślałem. Dopiero w tym momencie po policzkach zaczęły cieknąć mi łzy.
~Mama mi obiecała. Mamo. Tato. Dlaczego?
Włożyłem słoik do torby i ją zasunąłem. Wystawiłem bagaże za drzwi od pokoju. Wyjąłem z szuflady nóż. Zbliżyłem się do ściany i zacząłem zrywać plakaty pomagając sobie nożem. Pierwszy, drugi, dziesiąty. W końcu udało mi się zdjąć wszystkie. Każdy zwinąłem w rulonik a potem włożyłem do kartonu. Na końcu zapakowałem jeszcze inne mniej ważne rzeczy i laptopa do plecaka.
Po kolei zaniosłem wszystko do samochodu. Policjant dziwnie na mnie popatrzył widząc plakaty, ale posłałem mu tylko wrogie spojrzenie.Wróciłem się jeszcze i podszedłem do akwarium w moim pokoju. Nasypałem rybce dużo karmy do automatycznego dozownika i stuknąłem palcem w szkło.
-Wrócę po ciebie niedługo-powiedziałem na odchodnym
Wsiadłem do auta.
-Wrócę po ciebie niedługo-powiedziałem na odchodnym
Wsiadłem do auta.
~No to jedziemy~ pomyślałem.
*************
Pierwszy rozdział mojego opowiadania. Liczę na to że się spodoba.
*************
Pierwszy rozdział mojego opowiadania. Liczę na to że się spodoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz